2010 bardzo dobry dla akcji.
Długoterminowe perspektywy wzrostu dla rynków wschodzących nie zmieniły się mimo ostatnich wydarzeń i pozostają powyżej oczekiwanych perspektyw wzrostu dla rynków rozwiniętych. Obecnie zwiększone znaczenie rynków wschodzących nie ma jeszcze pełnego odzwierciedlenia w portfelach i/lub benchmarkach. Stanowi to dobrą okazję inwestycyjną dla długoterminowych inwestorów, uważa Patrick Moonen, senior strategist w ING IM.
Gospodarki rynków wschodzących ogólnie charakteryzują się niższym długiem w stosunku do PKB, wyższą stopą oszczędności, nadwyżką na rachunku obrotów bieżących, mniejszym zadłużeniem konsumentów oraz zdrowszymi bilansami sektora bankowego. Trzeba jednak pamiętać, iż pomiędzy gospodarkami rynków wschodzących pojawiły się istotne różnice.
Dla inwestora rynki wschodzące nadal stanowią atrakcyjną okazję inwestycyjną i to pomimo ponadprzeciętnych wyników w 2009 roku. Chociaż dyskonto oparte na bieżących zyskach spółek w większości zostało już zredukowane, rynki wschodzące w porównaniu do rynków rozwiniętych niosą ze sobą duży potencjał wynikający ze znaczącego przyszłego wzrostu przychodów, marż oraz rentowności. Wyższe ceny surowców, bardzo duża płynność na rynkach, niskie realne stopy procentowe i mniejsze spready na rynku długu rynków wschodzących dodatkowo sprzyjają notowaniom tamtejszej akcji.
Nie można jednak zapominać o pewnych ryzykach. W dłuższej perspektywie gospodarki rynków wschodzących powinny polegać bardziej na popycie wewnętrznym, a mniej na eksporcie.
Zarządzający z ING w ramach rynków wschodzących preferują Europę Wschodzącą, biorąc pod uwagę czynniki fundamentalne, poziom wycen spółek oraz momentum cen akcji. W przypadku sektorów stawiają na medycynę, telekomunikację i energetykę, czyli sektory defensywne.
Zdaniem Patricka Moonena, rok 2010 będzie dobry dla rynków akcji, szczególnie jego pierwsza połowa. Motorem dla rynków będą rosnące zyski firm (25% w 2010 roku). Problemy pojawią się jednak w 2011 roku, kiedy rządy wycofają pakiety stymulujące gospodarki i będą podnosiły podatki, a banki centralne podniosą stopy procentowe. W firmach skończą się wtedy pozytywne efety cięcia kosztów, a inwestorzy będą się zastanawiali czy wzrost gospodarczy jest trwały.
Źródło: Analizy Online Sp. z o.o.
06-11-2009