Silna przecena na rynkach akcji
Obecnie mamy do czynienia z silną wyprzedażą na rynku akcji. Bardzo negatywne emocje wśród inwestorów, które śmiało można określić mianem paniki, spowodowały spadki indeksów największych giełd świata od 7 do 15%. Do takiego rozwoju sytuacji przyczyniły się w głównej mierze spory polityczne związane z rozwojem sytuacji w Grecji i USA oraz obawy o osłabienie światowego tempa wzrostu gospodarczego.
Uzgodniony przez europejskich przywódców kolejny pakiet ratunkowy dla Hellady okazał się za mało precyzyjny w kwestii szczegółów wprowadzanych rozwiązań i nie uspokoił inwestorów, którzy natychmiast przenieśli swoją uwagę na Stany Zjednoczone. Tam politycy również nie wykazali się rozsądkiem i przeciągali spór o zwiększenie limitu zadłużenia aż do ostatniej chwili (oficjalne informacje o przekroczeniu tego limitu pojawiły się w połowie maja). Dopiero masowe zainteresowanie świata i groźby agencji ratingowych przyniosły kres politycznej grze.
Podjęte cięcia fiskalne okazały się wg agencji ratingowej S&P nie wystarczające i w konsekwencji zapadała decyzja o obniżeniu ratingu USA z AAA do AA+. Jest to sytuacja bezprecedensowa, bowiem USA przez długie dziesięciolecia cieszyły się najwyższą oceną wiarygodności kredytowej, jednak powzięte cięcia faktycznie nie mają imponujących rozmiarów i ruch S&P nie jest zaskakujący. Pomijając fakt, iż ocena AA+ ciągle pozostaje jedną z najlepszych możliwych do uzyskania warto zauważyć, że tylko jedna z głównych agencji zdecydowała się na podjęcie takiego kroku (pozostałe potwierdziły najwyższy rating, z zastrzeżeniem podjęcia kolejnych cięć fiskalnych w następnych latach). Poza tym ruch S&P był zapowiedziany z dużym wyprzedzeniem i nie miał istotnego wpływu na rynek obligacji skarbowych (ceny obligacji z USA ciągle rosną), a jego wymiar jest bardziej polityczny i szkodliwy dla wizerunku USA. Oczywiście pogłębia on również minorowe nastroje wśród inwestorów.
Ale to właśnie takie sytuacje sprzyjają łapaniu lokalnych dołków i szybkiemu doinwestowaniu, by obniżyć średnią cenę zakupu instrumentów. Ciągle obserwujemy bieżącą sytuację rynkową i jesteśmy zdania, że obecny okres podwyższonej zmienności jest w dużej mierze skutkiem decyzji politycznych i nagromadzenia negatywnych emocji na rynku. Same obawy o osłabienie światowego tempa wzrostu gospodarczego również wydają się przesadzone. Spadki dynamiki PKB stają się faktem, jednak jesteśmy raczej świadkami stagnacji, a nie powrotu recesji. Inwestorzy zwielokrotniają wydźwięk negatywnych informacji, a uspokojenie sytuacji mogą przynieść działania banków centralnych (EBC zapowiedział, że będzie aktywnie skupował obligacje rządowe, by zwalczyć kryzys w Europie).
Warto jednocześnie zauważyć, że wyceny (wskaźniki P/E) poszczególnych rynków znów stają się atrakcyjne, tym bardziej, że na poziomie korporacyjnym sytuacja jest całkowicie inna od sytuacji na poziomie państw. Największe spółki są w dobrej kondycji finansowej, notują ogromne rezerwy płynności i czerpią ze zdywersyfikowanej ekspozycji na światowe rynki. Ponadto nawet w tak niesprzyjających warunkach globalne, a nie lokalne rozwiązania, pozwalają redukować ewentualne straty. Jednocześnie warto pamiętać, że inwestowanie to w dużej mierze sztuka szukania okazji i kupowania tego, co większości inwestorów wydaje się nieatrakcyjne.
Źródło: IFM S.A.
