IFM - Bogactwo możliwości

MSCI Emerging Markets zyskał 66%.

W przyszłym roku indeks MSCI Emerging Markets wróci do rekordowego poziomu z października 2007 r. – prognozują analitycy banku JPMorgan Chase.
  
Indeks MSCI EM, obejmujący akcje z 22 rynków wschodzących, od początku roku zwyżkował już o 66%, a od dołka sprzed roku o 108%. Dla porównania analogiczny wskaźnik dla rynków dojrzałych zyskał od początku roku zaledwie 23%, a od marcowego minimum 64%. Wbrew pojawiającym się niekiedy ostrzeżeniom, że hossa na wielu rynkach wschodzących jest zbyt gwałtowna, zespół analityków z banku JPMorgan Chase spodziewa się jej kontynuacji. Jak twierdzi, w przyszłym roku MSCI EM przetestuje maksima sprzed dwóch lat, co oznaczałoby jego wzrost o 43%.
 
Optymizm rozpowszechniony
Spadek indeksu MSCI EM o ponad 4 proc. w tym tygodniu nie musi więc oznaczać dłuższej korekty na rynkach wschodzących. – Dotychczasowe zwyżki tego indeksu były uzasadnione. Lepsze, niż oczekiwano, doniesienia o wzroście gospodarczym oraz dobra koniunktura na rynku kredytowym sprzyjają akcjom – twierdzi zespół analityków pod kierownictwem Adriana Mowata, głównego stratega JPMorgan Chase ds. rynków wschodzących.
 
Ten optymizm podziela większość ekspertów, w tym inwestycyjny guru Mark Mobius. Gospodarki wielu państw rozwijających się – zwłaszcza w Azji – okazały się odporniejsze na kryzys niż kraje zamożne i to one będą stanowiły koło zamachowe globalnej gospodarki. Ponadto sygnały ożywienia w państwach rozwiniętych wywołały hossę na rynku surowców, co podbija notowania akcji w Rosji i Ameryce Płd.
    
Bańka jest, ale trwała
Zwyżki na rynkach wschodzących odzwierciedlają jednak nie tylko czynniki fundamentalne, ale także nadmiar gotówki w światowym systemie finansowym spowodowany luźną polityką pieniężną na Zachodzie. Jednak nawet ci analitycy, którzy już dostrzegają formowanie się bańki w państwach rozwijających się, nie sądzą, aby pękła ona wcześniej niż za rok czy dwa lata. Opinię taką wyrazili w ostatnich dniach m.in. znany inwestor Jeremy Grantham oraz ekonomista Nouriel Roubini. W tym świetle pesymistycznie wyglądają prognozy spółki analitycznej Capital Economics, według której hossa na rynkach wschodzących potrwa do połowy 2010 r. W efekcie wiele indeksów ma zakończyć przyszły rok na poziomie bliskim (ub nawet niższym) obecnemu.
    
Niejednakowe perspektywy
Wśród regionalnych subindeksów MSCI EM najlepiej radził sobie dotychczas wskaźnik wschodnioeuropejski. Od początku roku zyskał już 81 proc., co odzwierciedla głównie zwyżki na rosyjskiej giełdzie (moskiewski RTS zyskał w tym roku 120%., najwięcej spośród głównych indeksów świata). Dla porównania subindeksy dla Ameryki Łacińskiej i Azji zyskały odpowiednio 74% i 63%.
 
Mimo to analitycy JPMorgan Chase wcześniej, w październiku, wydali rekomendację „przeważaj” właśnie dla rosyjskich akcji. Co do tego jednak, który z rynków wschodzących jest najbardziej atrakcyjny, opinie są podzielone. Bank Morgan Stanley poleca inwestycje w Chinach, Malezji i Egipcie kosztem Indii. Mobius za atrakcyjne uważa państwa BRIC, a także Pakistan i Turcję. Analitycy Capital Economics potencjał inwestycyjny widzą zaś głównie w Azji. Giełdy południowoamerykańskie oraz rosyjską w 2010 r. czeka bowiem, ich zdaniem, znaczna przecena.
 
Warszawa w tyle
GPW należy w tym roku do najsłabszych rynków wschodzących. WIG20 zyskał od początku roku zaledwie 28 proc. w porównaniu z 66 proc. dla indeksu MSCI EM. Koniunktura na większości giełd regionu także jest lepsza niż w Warszawie. Ukraiński PFTS zyskał w 2009 r. 95 proc., węgierski BUX 67 proc., rumuński BET 51 proc., a czeski PX 34 proc. Zdaniem analityków JPMorgana w kolejnych miesiącach zwyżki będą jednak umiarkowane na wszystkich rynkach Europy Środkowo-Wschodniej. Inwestorzy będą bowiem preferowali lokowanie kapitału w Rosji, która korzysta z surowcowej hossy. Według Capital Economics WIG zyska do końca roku 5 proc.
Źródło: Parkiet 
29-10-2009

 

 


www.grupaifm.com | www.ifmcf.com | Warszawa | Katowice | Nota prawna | Copyright 2003-2010 by INVESTMENT FUND MANAGERS S.A.